OGÓLNA

ICERASMUS, czyli 3511 km od domu. Podejście drugie.

Jak miło znów móc napisać „Witajcie!”. 
Pomimo wielu obietnic, musiało minąć sporo czasu, żeby nowy post w końcu pojawił się na blogu. Nie będę ukrywać, że największą przeszkodą była tutaj konieczność zamknięcia starej witryny i przeniesienia jej od nowa pod ten sam adres, w celu uniknięcia konieczności uiszczenia dosyć sporej opłaty. We wrześniu 2019 roku zdecydowałam się zrobić kopię zapasową wszelkich wpisów i wrócić do pisania tak szybko, jak tylko będę mogła wykupić nową domenę (darmowy blog ostatecznie wchodził w grę, natomiast jego funkcje są bardzo ograniczone w porównaniu do strony internetowej). Niestety, dopiero przy próbie wgrania kopii zapasowej na nową witrynę, okazało się, że pliki źle się pobrały, a co za tym idzie nie miałam szans na ich uratowanie. Niestety, ten fakt strasznie mnie dobił, bo naprawdę włożyłam masę pracy w te kilka postów, które być może nawet udało Wam się przeczytać. Tym samym, miałam ogromny dylemat – pisać wszystko od nowa, kontynuować tak jakby nic się nie usunęło czy po prostu dać sobie z tym całym blogowaniem spokój.

Po wielu miesiącach od tego wydarzenia (i wielu kryzysach), w końcu podjęłam decyzję o powrocie. Czemu? Bo tworzenie postów sprawiało mi to ogromną radość, a słowa aprobaty jakie od Was otrzymywałam bardzo podniosły mnie na duchu i motywowały do dalszej pracy. Nieustannie jestem Wam wdzięczna za każdą reakcję na publikowane przeze mnie treści.

Jak pewnie większość z Was już wie, równo dwa lata po zakończeniu programu Erasmus, czyli w listopadzie 2019 roku, wróciłam na Islandię, którą od teraz nazywam swoim domem. Mając na uwadze fakt, że życie osoby pracującej na pełen etat wygląda nieco inaczej niż studenta, który pracuje w weekendy, chciałabym poruszyć tutaj wiele kwestii, o których wcześniej nie miałam pojęcia lub zwyczajnie mnie nie dotyczyły. Część z Was, która obserwuje mnie na Instagramie i była ze mną podczas jesieni 2018 roku mogła poznać trochę uroków Finlandii, w której miałam okazję spędzić swojego drugiego Erasmusa, a nie dane mi było opisać tego czasu na blogu, co także zamierzam nadrobić. Chciałabym także dzielić się z Wami moimi przeróżnymi przeszłymi, a także przyszłymi podróżami.

Także dziś, po prawie dwóch latach przerwy, oficjalnie (i tym razem już na długo), wracam na ICERASMUS.PL. Niestety, nie jestem w stanie idealnie odtworzyć postów, które wcześniej opublikowałam, a nad którymi spędziłam wiele godzin, dlatego ostatecznie podjęłam decyzję o rozpoczęciu pisania od momentu, w którym zakończyłam starego bloga (przynajmniej na ten moment). Zamierzam skupić się na teraźniejszych kwestiach, ale w wolnych chwilach będę starała niejako odtworzyć oryginalne posty, które spotkały się z bardzo ciepłym przyjęciem. W tym miejscu, chciałabym Wam wszystkim podziękować za okazane wsparcie, zarówno na blogu, jak i nowo powstałym Instagramie.


A przy okazji może ciekawi Was historia powstania tego bloga? 


Przed moim pierwszym wyjazdem dosyć intensywnie poszukiwałam informacji na temat kosztów studenckiego życia w Reykjavíku, tego co koniecznie zabrać, ile pieniędzy zaoszczędzić, lecz takie informacje prawie wtedy nie istniały. Śmiało mogę powiedzieć, że pomimo sporego „researchu” dobrze przygotowana nie byłam, ale przecież człowiek uczy się na błędach! Wtedy też postanowiłam, że stworzę przestrzeń internetową, gdzie inni będą mogli znaleźć nie tylko informacje i zdjęcia z Islandii, ale także realia życia studenta, a teraz osoby pracującej. Właśnie dlatego dla mojego bloga postanowiłam wybrać nazwę ICERASMUS, która na początku oznaczać miała po prostu Erasmusa na Islandii, ale z czasem zaczęła pasować do szeroko pojętego życia na Północy.


Jeśli jest jakaś kwestia, która bardzo Was ciekawi i chcecie żebym ją tutaj szerzej poruszyła, zapraszam do kontaktu TUTAJ.


Do następnego! Sjaumst á næstu!

Dominika

P.S. Mam nadzieję, że się Wam nie znudziłam i macie jeszcze ochotę na trochę wieści z mojego islandzkiego życia! 

2 thoughts on “ICERASMUS, czyli 3511 km od domu. Podejście drugie.”

  1. Jak to mówią, do trzech razy sztuka. ;P Choć będę mocno trzymać kciuki, żeby w tym przypadku, drugie podejście wystarczyło. ♡
    Najważniejsze to się nie poddawać i robić swoje, zwłaszcza, gdy ktoa to robi tak dobrze jak Ty!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.