ISLANDIA

Páska­bjór­, czyli przegląd islandzkich piw wielkanocnych

Witajcie!

Na wstępie chciałabym Wam wszystkim złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt Wielkanocnych. Raczej wszyscy zgodzimy się, że tegoroczne Święta znacznie różnią się od poprzednich. Za sprawą wirusa wiele z nas, z własnej czy też bardziej przymuszonej woli, spędza te Święta z dala od rodziny. Sama należę do tego grona i chociaż nie planowałam pobytu w Polsce w tym czasie, to jest mi zwyczajnie przykro wiedząc, że wiele z Was w tym roku nie przygotowywała się do tego okresu w większym gronie, nawet jeśli chodziło o znienawidzone mycie okien.

Pomimo tego, mam szczerą nadzieję, że wszyscy zaczniemy doceniać rzeczy naprawdę istotne, które dotychczas braliśmy za pewnik. Nawet jeśli Wasze Święta wyglądają jak moje, czyli żurek z torebki, kanapka z jajkiem, kinder jajko i brudne okna, to cieszę się że stosujecie się do zaleceń i dbacie o siebie oraz bliskich! Wiem, że może to setna wypowiedź z typu tych „pokrzepiających”, ale głęboko wierzę, że nam wszystkim takie małe słowa są potrzebne.

Dzisiejszy post, jak sugeruje tytuł będzie o piwach, ale będą to piwa wyjątkowe, bo pojawiające się na rynku jedynie raz do roku, w okresie Wielkanocy. Część z Was może pamiętać moje dwie grudniowe publikacje na Instagramie, gdzie pokazywałam dosyć długą listę świątecznych edycji piw.

Jak wiecie lub nie, na Islandii alkohol powyżej 2,25% można kupić jedynie w państwowej sieci sklepów monopolowych Vínbúðin, co jest pozostałością po prohibicji, która oficjalnie zakończyła się dopiero
1 marca 1989 roku (wtedy też obchodzony jest tutaj Dzień Piwa, którego nie omieszkałam przegapić). Sklepy w Reykjaviku, czynne są z reguły w godzinach 11 – 18 od poniedziałku do soboty, lecz co istotne legalnie alkohol można spożywać dopiero po ukończeniu 20 roku życia. 

Warto podkreślić, że alkohol na Islandii jest drogi, szczególnie jeśli się tutaj nie pracuje
i przelicza na inną walutę, na przykład polską. Drogi jest nie tylko według imigrantów, lecz także według samych Islandczyków. Okej, możecie powiedzieć: „Islandia jest droga, ale przecież dużo się zarabia”.   To prawda, natomiast ja nigdy nie przeliczam koron na złotówki, natomiast przeliczam cenę na ilość godzin pracy w Polsce i na Islandii (stawka minimalna), co według mnie jest jedynym słusznym przelicznikiem. Podam teraz dwa przykłady: para butów i butelka wódki 0,7 litra – nie będę porównywać cen jedzenia, które na Islandii prawie w całości jest importowane, co automatycznie podnosi jego cenę (ten temat poruszymy innym razem).

Godzinowa pensja minimalna: ok. 1700 koron (zależne od umowy związków zawodowych) / ok. 12 zł

Przykład nr 1: Buty Vans Old Skool, model podstawowy (czarno-biały)

Cena islandzka: 12 995 ISK (sklep)

Cena polska: 319 PLN (sklep)

Teraz dzielimy obydwie ceny przez pensję godzinową, otrzymując ilość godzin koniecznych do przepracowania w celu zakupu butów.

Cena islandzka: 12 995 / 1700 = 7,65 h

Cena polska: = 319 / 12 = 26,6 h !!!

Przykład nr 2: Wódka Finlandia 0,7l

Cena islandzka: 5 999 ISK (niezmienna, sprzedawana tylko w sieci Vínbúðin)

Cena polska:  48 PLN (cena detaliczna, sklep)

I tutaj ponownie dzielimy:

Cena islandzka: 5 999 / 1700 = 3,52 h

Cena polska: 48 / 12 = 4 h

Jak widać nie ma ogromnej różnicy w nakładzie roboczogodzin jeśli chodzi o mocny alkohol (w przeciwieństwie do butów), dzięki czemu możemy łatwo stwierdzić, że on jest drogi również w Polsce. 

Wracając do samych piw, sezonowe edycje pojawiają dwa razy w roku w okresie Wielkanocy i Bożego Narodzenia. Oprócz tradycyjnych wersji butelkowych, sprzedawane są także w kegach. Specjane edycje piw cieszą się ogromną popularnością – w okresie bożonarodzeniowym pracowałam jednocześnie w restauracji i barze – uwierzcie mi one schodzą jak świeże bułeczki, bo naprawdę mają coś w sobie (poza innym opakowaniem). Niestety nie jestem ekspertem w dziedzinie piw, więc ciężko mi miarę zrozumiale opisać, co takiego wyjątkowego w nich jest, natomiast jeśli uda Wam się odwiedzić Islandię w tych okresach to uważam, że warto ich wypróbować, jeśli lubicie piwo oczywiście.

Przejdźmy teraz do konkretów, czyli islandzkich browarów i łącznej ilości tegorocznych piw wielkanocnych. Według danych na rok 2019 na Islandii operowało 35 browarów, w tym także kilka mikrobrowarów lub brewpubów, które sprzedają piwo we własnych punktach, często połączonych z jedzeniem, jak np. Bryggjan Brugghús, zlokalizowany w Reykjavíku. Najbardziej znane browary to jednak: Einstök, Egill Skallagrímsson, Vífilfell (producent Vikinga).

W tegorocznej ofercie piw wielkanocnych znalazły się 23 pozycje. Wśród nich wyróżnić można klasyczne lagery, ale także różne ALE oraz stouty. Aż 20 z nich pochodzi z Islandii, jedna pozycja z Wysp Owczych, a dwie z Danii. Zawartość procentowe alkoholu oraz ceny wahają się następująco:

zawartość % alkoholu: 4,4 – 9 %

ceny w ISK: 279 – 858 kr ( 8 – 25 zł)

Oczywiście nie jesteśmy w stanie zrecenzować wszystkich piw wielkanocnych w jednym momencie, dlatego wybraliśmy 5 islandzkich propozycji, które najbardziej nas zaintrygowały i które akurat były dostępne, co naturalnie zależy także od powierzchni sklepu. Wczoraj, czyli w sobotę 11 kwietnia, mieliśmy na to ostatnią szansę, bo prawdopodobnie we wtorek już ich nie będzie, chyba że coś jeszcze zostanie do wyczerpania asortymentu. Z doświadczenia natomiast wiem, że w przypadku lokali, ostatnie kegi dostarczane są jakiś czas przed Świętami.

I teraz to, na co pewnie wszyscy czekacie, czyli sama recenzja wybranych piw. Tutaj pałeczkę przejmie Kuba, który jest znacznie bardziej obeznany w temacie piw i potrafi powiedzieć o nich coś więcej niż tylko „gorzkie”, „niedobre” lub „całkiem okej”, zaczynamy!

Páskaálfur Lager 

Zawartość alkoholu: 5,4%
Recenzja: 

Zapach kwiatowy, delikatnie miodowy. Smak słodki,  który można porównać do przejrzałych owoców. Wyczuwalna lekka gorycz. To już moje drugie podejście do tego piwa i chociaż wcześniej uważałem je za jedno z lepszych, to po dzisiejszym teście mogę zdecydowanie zaliczyć tego lagera do gatunku przeciętnych. 

Bönní Bönní Bönní Bönní White Ale

Zawartość alkoholu: 5,5% 

Recenzja:

Po otwarciu puszki wydziela się charakterystyczna woń bananów, która jest powszechną cechą piw z gatunku weizen, czyli pszenicznych. Smak cytrusowy, na pierwszy plan wyraźnie wysuwa się aromat zestu z pomarańczy. Piwo nienasycone CO2, mocno pszeniczne.

Ölvisholt OMG Súkkulaði Stout                 

Zawartość alkoholu: 6,7% 

Recenzja:

W zapachu wyczuwalne nuty toffee, czekolady oraz wanilii. Piwo pijalne (czyt. nie masz go dosyć po wypiciu szklanki), alkohol minimalnie wyczuwalny jak na ten rodzaj. Delikatny posmak cappuccino. Minimalna goryczka, która wyczuwalna jest dopiero po przełknięciu piwa.  

Víking Páska Bock

Zawartość alkoholu: 6,7%

Recenzja:

Zapach palonego słodu, chleba, karmelu. W smaku wyraźna słodowość piwa, karmel, wyczuwalny chmiel, wyraźna goryczka, ale nie przesadzona. Nie jest piwem wyskonasyconym, dosyć lekkim jeśli chodzi o konsystencję.  

Víking Páskabjór

Zawartość alkoholu: 4,8 %

Recenzja: 

Zapach miodu oraz karmelu.
W smaku wyczuwalna delikatna goryczka, kolor miedziany, bardzo pijalne. Jest piwem wysokonasycownym CO2. 

* wszystkie zdjęcia pojedynczych piw pochodzą ze strony vinbudin.is;
zdjęcie w nagłówku zostało wykonane przeze mnie.

Jeśli dotrwałeś/aś do końca to serdecznie dziękuję (Kubie po testach wytrwać do publikacji było nieco ciężej), to wiele dla mnie znaczy, szczególnie po takiej przerwie.

Do następnego! Sjáumst á næstu!

Źródła:

1. Iceland Breweries

2. Vínbúðin – páskabjór

1 thought on “Páska­bjór­, czyli przegląd islandzkich piw wielkanocnych”

  1. No pięknie opisane , więc ja będę kolejnym degustatorem i testerem jak tylko będzie okazja być u Was. Brawo. Rewelacyjna lektura 💓

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.